Kiedy myślimy o misjach jezuickich w Ameryce Południowej, przed oczami stają nam monumentalne ruiny w Paragwaju, argentyńskim Misiones czy w naszym południowym Rio Grande do Sul. Mało kto jednak wie, że to właśnie tutaj, w niepozornym i pomijanym przez masową turystykę stanie Espírito Santo, ważyły się losy całej kolonialnej Brazylii.
Podczas mojej podróży Śłonecznym Wybrzeżem zaczęłam odkrywać kropki, które łączą indiańskich wodzów, świętych lingwistów i architekturę z tłuszczu wielorybiego. Oto pięć fascynujących ciekawostek o Espírito Santo, które kompletnie zmienią Wasze spojrzenie na ten stan!
W 1535 roku do brzegów dzisiejszego Vila Velha przybił portugalczyk Vasco Fernandes Coutinho. A że w kalendarzu wypadła właśnie Niedziela Zesłania Ducha Świętego (Zielone Świątki), Coutinho nie zastanawiał się długo i nazwał nową ziemię na cześć tego święta. Ile to już wieków przetrwała ta nazwa?O Pałacu Anchieta już pisałam - elegancki, neoklasyczny Palácio Anchieta (Pałac Anchieta), będący dziś siedzibą władz stanowych. W XVI wieku ten budynek w ogóle nie przypominał pałacu. Było to potężne Kolegium Jezuickie św. Jakuba. To właśnie stąd zakonnicy ruszali w głąb lądu, by zakładać misje, i to tutaj zapadały najważniejsze militarne decyzje. Gdy wielki wódz ludu Temiminó, Maracajá-guaçu, ewakuował swoje plemię z ogarniętego wojną Rio de Janeiro, to jezuici z tego kolegium koordynowali akcję ratunkową i dali Indianom schronienie.
Pałac nazwę zawdzięcza ojcu Józefowi Anchiecie (dziś świętemu). Ten człowiek miał niebywały talent językowy. Aby skutecznie porozumiewać się z rdzenną ludnością, jako pierwszy w historii skodyfikował gramatykę i stworzył słownik języka tupi! Mało tego – pisał w tym języku dramaty religijne i wiersze, które Indianie śpiewali i wystawiali na plażach.
Gdy ojciec Anchieta zmarł w 1597 roku w misji Reritiba (dzisiejsze miasto Anchieta na południu stanu), rdzenni mieszkańcy z ludu Temiminó wpadli w głęboką żałobę. Kochali go i szanowali jako swojego obrońcę przed brutalnymi plantatorami. Aby oddać mu hołd, Indianie wzięli jego ciało na własne barki i nieśli je na piechotę przez ponad 90 kilometrów wzdłuż oceanu, aż do Kolegium jezuickiego w Vitórii, gdzie został pochowany. Dziś ten szlak (Passos de Anchieta) jest brazylijskim odpowiednikiem Drogi św. Jakuba i przyciąga tysiące pielgrzymów oraz wędrowców.
Espírito Santo to nie tylko piękne plaże i pyszna moqueca capixaba. To również ciekawa, żywa historia, która ukształtowała dzisiejszą mapę Brazylii!

No comments:
Post a Comment