Viva a festa! - czyli otwarcie sklepu
Tak sobie siedzę w tym interiorze czyli mówi się na prowincji, ale jakiej tam prowincji, w samym centrum miasta siedzę, a że to jest akurat na górce, to widzę więcej. Piję chimarrao i tak się przyglądam i przysłuchuje tutejszemu światu. Rankiem curokaki wrzeszczą, czasem mgła na araukarie nachodzi, saracura zawsze śpiewa przed deszczem. A czasem wielka festa się zdarzy jak otwarcie sklepu ze sprzętem agd, wtedy istne tańce hulanki, na ulicy się odbywają. Krzyk, zgiełk i muzyka okami wchodzą, a że okna cienkie, pojedyncze, to tym bardziej wchodzą i w żaden kąt się przed nimi nie schowam, by myśli pozbierać. Nie ma rady, trzeba wyjść z domu, do festy dołączyć, w loterii wziąć udział i takie tam. Viva a festa!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Festa Junina - byk, kukurydza, quadrilha i grzaniec z cachaçy
Indianie w Andach mają swoje Inti Raymi, w Polsce mamy Sobótkę, wianki, ogniska i skakanie przez nie, a Brazylia ma festas juninas. I ma też...
-
Nie wiem. Ale jeśli ktoś powie „Florianópolis”, to nie będę się sprzeczać – bo tu plaża kończy się… kolejną plażą. Liczby też są względne: ...
-
Szyjka się rozwiera, „ziemia rozstępuje”, sadzonka wpada, szyjka się zawiera. I tak kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy razy. Ot, sadzeni...
-
Wszystko zaczęło się od niewinnego pytania Luiza o to, czy lubię przyrodę. Właściwie to sam zdecydował, że ją lubię, a ja nie protestowałam....

No comments:
Post a Comment