Festa do Tropeiro – czyli jak prawie zostałam gaúcha

W maju byłam Monte Castello w stanie Santa Catarina na słynnej Festa do Tropeiro. I muszę przyznać – emocje były takie, że gdybym miała kapelusz gaúcho i lasso, to pewnie już bym nie wróciła do domu! 


Było wszystko:
rodeio lasso – czyli zawody w rzucaniu lassem. Wydaje się łatwe? Spróbujcie trafić w byka, który wcale nie zamierza stać w miejscu.
Gaúchos – dumnie maszerujący w swoich tradycyjnych strojach, jakby wyjęci prosto z westernu, tylko bardziej kolorowi i z południowoamerykańskim temperamentem. muzyka, śpiewy, zapach churrasco unoszący się w powietrzu – no i ta atmosfera, której nie da się opisać, trzeba ją przeżyć!

Przyznam szczerze – serce biło mi szybciej, a ręce same rwały się, żeby spróbować machnąć tym lassem. Ale rozsądek (i strach przed ośmieszeniem się przed całym rodeio) wygrały.

Podsumowanie? Festa do Tropeiro to prawdziwa podróż w czasie i przestrzeni – do korzeni południowobrazylijskiej tradycji, w której mieszają się duma, folklor i… świetna zabawa.

Czy wrócę? Oczywiście! Ale następnym razem biorę kapelusz i ćwiczę rzut lassem – kto wie, może zostanę polsko-brazylijską gaúcha? 

















 






















No comments:

Post a Comment

Ubatuba czyli jak nie zgubić się wśród stu plaż

Wjeżdżając od Taubaté, zjazd ku poziomowi morza odsłania widok, który trudno opisać – trzeba go przeżyć. Ubatuba to miejsce, gdzie morze spo...