Błądzę dalej po mieście, by odkrywać jego historię.
Zanim Santos stało się największym portem Ameryki Łacińskiej, jego początki były skromne – i ciężkie. Zwierzęta juczne mozolnie schodziły ścieżkami, dźwigając na grzbietach ciężkie worki z cukrem – „białym złotem tropików”. Cukier pochodził z licznych cukrowni, założonych przez kolonistów, którym Martim Afonso de Sousa przyznał nadania ziemskie.
Inne ładunki docierały łodziami przez kanały Cubatão lub wzdłuż zachodniego brzegu wyspy São Vicente. Tam przeładowywano je na żaglowce, które zabierały towar do Portugalii. Cukier sprzedawano po wysokiej cenie – bogacili się producenci, beneficjenci i sama Korona.
Ale po upadku cukrowni nastały trudne czasy. Dopiero po uzyskaniu przez Brazylię niepodległości w 1822 roku i konsolidacji Imperium port Santos odzyskał znaczenie. Nowym „złotem” stała się kawa. To ona uczyniła z niepozornego portu gracza o światowym znaczeniu.
Dziś ślady tej historii widać w samym sercu miasta. Giełda Kawy – dawniej centrum światowego handlu, dziś muzeum – pozwala zajrzeć w epokę, gdy Santos pachniało kawą bardziej niż gdziekolwiek indziej. Wystarczy przejść się po uliczkach lub wskoczyć do tramwaju turystycznego „bonde” (15 minut za 7,50 reala), który startuje sprzed zabytkowej stacji kolejowej naprzeciw muzeum Pelé.
Kto woli panoramy, może wspiąć się pieszo na Monte Serrat albo wjechać kolejką linową (30 reali). Stąd rozciąga się najlepszy widok na port i całe miasto.Ale Santos to nie tylko handel i praca. To także historie o piratach i cudach. W 1591 roku angielski korsarz Thomas Cavendish złupił miasto, a mieszkańcy szukali schronienia na wzgórzach. Według legendy, na Monte Serrat – w kaplicy z obrazem Matki Boskiej Montserrat – wydarzył się cud: osuwisko zatrzymało piratów i ocaliło uciekinierów. Od tej pory Matka Boska z Monte Serrat jest patronką miasta, a jej święto obchodzone jest 8 września.
Niestety Cavendish zniszczył również Outeiro de Santa Catarina i Engenho dos Erasmos, co poważnie osłabiło rodzącą się gospodarkę opartą na trzcinie cukrowej w kapitanii São Vicente
.


No comments:
Post a Comment