Francuski książę, który ożenił się z portugalską księżniczką, dostał te ziemie w prezencie ślubnym. Romantyczna historia na start, a potem codzienność: chmury.
To najbardziej pochmurne miasto regionu. I rzeczywiście – szaro, mży, słońca ani śladu. Czekam. Postanawiam nie wyjeżdżać, dopóki się nie pokaże. W centrum świecą już świąteczne dekoracje, na ulicy palm prowadzącej do dawnego pałacu książęcego, gdzie dziś mieści się muzeum imigracji i kolonizacji. Ale deszcz nie odpuszcza.
Kolejny dzień – znowu mżawka. Dopiero po południu wychodzę na wzgórze Boa Vista. Widok imponujący. I nagle – słońce! Wystarczy. Mogę wyjeżdżać.
Chyba nic więcej mnie tu nie zauroczy. To najliczniejsze miasto stanu Santa Catarina zamieszkuje liczna grupa potomków Niemców, (spotkany C. Kowalski, wyrobil sobie wloski paszport po matce), charakterystycznym elementem miasta jest holenderski wiatrak, w listopadzie święto kwiatów w pawilonie nieopodal wiatraka, a w lipcu międzynarodowy festiwal tańca. Ale dla mnie – to miasto mżawki i krótkich przebłyskow słońca.
No comments:
Post a Comment