Dziś São Vicente nosi dumne miano najstarszego miasta kraju, a Santos – największego portu Ameryki Łacińskiej. Santos mniej chętnie chwali się piłkarzem Pelé, którego mieszkańcy nie wspominają z sympatią, ale historią – już jak najbardziej.
Moje poszukiwania początków prowadzą do ruin cukrowni Engenho São Jorge dos Erasmos – najstarszego materialnego śladu kolonizacji portugalskiej w Brazylii. Powstała około 1534 roku z inicjatywy Martima Afonso de Sousy, pierwszego donatariusza kapitanatu São Vicente. Była trzecią cukrownią zbudowaną w Ameryce Portugalskiej, a zarazem jedyną zachowaną w stanie São Paulo. To tutaj zaczynała się gospodarcza świetność regionu. Cukrownia przyciągała osadników i dawała początek późniejszej potędze Brazylii opartej na cukrze. W ruinach archeolodzy odnaleźli m.in. formy gliniane do odlewania głów cukru – stożkowatych brył rafinowanego cukru, w takiej postaci eksportowanego do Europy aż do początku XX wieku.Ślady popiołu zaprowadziły historyków do dramatycznego wydarzenia: w 1615 roku holenderski pirat Joris van Spielbergen podpalił młyn, gdy nie otrzymał żądanych zapasów.
W parku miejskim São Jorge dos Erasmos widać dziś fragmenty dawnej budowli, cmentarz i pawilon wystawowy. Obok rośnie bujna roślinność Atlantyckiego Lasu – niemego świadka tamtych wydarzeń. co ciekawe, teren ruin cukrowni należy do lokalnego uniwersytetu, wejście jest bezpłatne, ale trzeba się umówić na wizytę i jest sie przyjętym z otwartymi ramionami.
Historię wyspy współtworzyli także ludzie. Kolonia założona przez Cosme Fernandesa prosperowała, ale Martim Afonso de Sousa wypędził go i zajął port São Vicente. Przez następne lata teren ten stał się areną walk, rywalizacji i pierwszych portugalskich prób budowania nowego świata.

No comments:
Post a Comment