Nazwa? Stosunkowo świeża – na mapach pojawiła się dopiero w latach 70. XX wieku. Ale miejscowi wolą mówić krótko: Joaca.
A skąd Joaquina? Według legendy była tu kiedyś pewna kobieta, która uczyła inne mieszkanki wyplatać domowe utensylia, karmiła rybaków i spędzała godziny na skałach, wpatrzona w morze. Aż pewnego dnia zapatrzyła się za bardzo – i fale porwały ją razem z jej koronkami. Do dziś opowiadają tę historię rendeiras, hafciarki z wyspy, a plaża nosi jej imię. Prawda czy mit? Nieważne – legenda pasuje idealnie do klimatu tego miejsca. A skały sa imponujące i nietrudno z nich spaść.
Dziś zamiast koronek – deski surfingowe, zamiast harpunów – piłki do plażówki, Wydmy Joaquina to dodatkowa atrakcja – można się na nich wyżyć, ślizgając się na desce w dół piaszczystych stoków. Sandboarding to lokalny sport narodowy (zaraz po surfingu i graniu w piłkę boso).
Szukając obiadu dochodze do jeziora Conceisao i dalej do Praia Mole – plaża o nazwie tak miękkiej, jak jej piasek. kilkaset metrów otwartego oceanu, z którego chętnie korzystają spacerowicze jak ja, surferzy, paralotniarze.
Mole jest trochę dzika i naturalna – mało tu zabudowy, za to dużo barów na pasku , muzyki i wieczornych imprez. To też jeden z najbardziej zatłoczonych kawałków wyspy – w weekendy korek na dojeździe jest tak solidny, że można by w nim urządzać zawody w surfowaniu na desce po asfalcie.
A jeśli spojrzeć w stronę skał – południowy cypel Mole tworzy kształt smoka. Miejscowi mówią na niego Dragão da Mole. Drugi skalny masyw, oddzielający Mole od plaży Galheta, przypomina profil indiańskiej twarzy. Oba motywy trafiły nawet do piosenek miejscowego zespołu Dazaranha, który również takie na przykład rzeczy wyspiewuje w "Wyznaniu wlóczęgi":
"Lubię kawę w łóżku
Z sokiem pomarańczowym, papają
Tak, i wino na stole
Jutro, kiedy
Kiedy pójdziesz do pracy
Uważaj
Żebyś mnie nie obudził
Śpię do późna
Noc jest moim towarzyszem
Chwała miłości, cześć przyjaźni...
Spacer od Joaquíny do Mole to jak podróż przez trzy różne światy: od legendy o kobiecie, którą porwało morze, przez wydmy i piaskowe zjazdy, aż po smoki z granitu i imprezy przy zachodzie słońca. Floripa – tu nawet plaże mają swoje historie, a każda kolejna jest jak rozdział w niekończącej się książce o wyspie.



No comments:
Post a Comment