Miejsce, które pamięta palmy


 Cofając się np. o 120 lat…

Gdyby tak cofnąć się choćby o 120 lat, obraz zachodniej części Florianópolis wyglądałby zupełnie inaczej. Zamiast gęsto zabudowanych osiedli – chaty rybackie i letniskowe domki. Zamiast dwóch wielkich mostów – łodzie przeprawiające ludzi i towary na wyspę. A plaże? Czyste, szerokie i pełne uroku.

Czyli Coqueiros sprzed lat – nazwa nieprzypadkowa, bo kiedyś musiało tu być więcej kokosowych palm niż bloków. Plaże Do Riso, Da Saudade czy Do Meio dziś są raczej wąskie i trochę zapomniane, ale niegdyś tętniły życiem. Teraz przypominają o dawnych czasach już tylko nazwami, które brzmią jak nostalgiczny album rodzinny: „Śmiech”, „Tęsknota”, „Środek”.

Za to, czego nie mają dziś plaże, nadrabia imponujący park – chluba tej młodszej części stolicy. Skąd taki pomysł? Podobno wszystko zaczęło się od urażonej dumy prezydenta Ramosa, rodem z Lages. Kiedy usłyszał, że Florianópolis zalicza się do trzech najmniejszych stolic Brazylii, postanowił to zmienić i przyłączył do miasta pięć dzielnic. Stąd obszar miasta jest imponujących rozmiarów.

Coqueiros i okolice to dziś połączenie historii, nostalgii i miejskiej ambicji. Trochę wąskich plaż, trochę wielkiej polityki – i park, który próbuje przykryć tęsknotę za dawnymi kokosowymi pejzażami.

No comments:

Post a Comment

Ubatuba czyli jak nie zgubić się wśród stu plaż

Wjeżdżając od Taubaté, zjazd ku poziomowi morza odsłania widok, który trudno opisać – trzeba go przeżyć. Ubatuba to miejsce, gdzie morze spo...