Zaduszki

Kwiaty, świece, zaduma i deszcz, czyli 2 listopada – Wszystkich Świętych w Brazylii. Podobno tak się składa, że w tym dniu zawsze pada. Przynajmniej w naszym miejscu na mapie czyli w oku leżącej kobiety (kształt stanu Santa Catarina nieodparcie przypomina mi głowę leżącej kobiety). Jej upięte w koński ogon włosy stanowią plaże Santa Catariny. W naszej cudownej geograficznej lokalizacji, we wspomnianym oku, panuje klimat wiecznej wiosny. 

Okoliczna ziemia w dużej mierze zaczęła być uprawiana przez Polaków, później zaczęła przyjmować ich kości. Cmentarze są pełne polskich nazwisk. 2 listopada zapalamy świeczki w dowód pamięci i tęsknoty. W deszczowej i wietrznej krainie mają one specjalne domki, które stawia się na grobie. Znicze, takie jak w Polsce robią furorę, ale ludzie boją się że ukradną. Wokół sztuczne kwiaty i chryzantemy, niby podobnie, ale wystrój grobów jest o wiele skromniejszy niż w Polsce. Przed świętem wszyscy również spieszą na cmentarze, by posprzątać i umyć groby.

Po mszy w kościele, wierni z księdzem idą razem na cmentarz. W tym roku szli najwytrwalsi, deszcz zmusił wielu do pojechania samochodem.

W tym dniu szczególnie ożywa pamięć i wspomnienia o przodkach, którzy przybyli tu z Polski, ich dalszych losach i losach rodziny.

No comments:

Post a Comment

Ubatuba czyli jak nie zgubić się wśród stu plaż

Wjeżdżając od Taubaté, zjazd ku poziomowi morza odsłania widok, który trudno opisać – trzeba go przeżyć. Ubatuba to miejsce, gdzie morze spo...