Przy samej plaży znajdują się modne beach bary i kluby, w których w sezonie letnim odbywają się koncerty i imprezy do białego rana. Jednym z najbardziej znanych miejsc jest P12 Parador Internacional — ogromny klub plażowy łączący relaks na leżaku z atmosferą festiwalu muzycznego.
Nie ma tu wieżowców — dominują wille i eleganckie apartamenty, a miejscowy plan zagospodarowania podobno skutecznie pilnuje, by tak pozostało. Plaża jest szeroka i idealna na długie spacery. Woda wyjątkowo spokojna — świetne miejsce dla rodzin z dziećmi.
Spędziłam kilka godzin siedząc na piasku i obserwując codzienne życie Brazylijczyków: siatkówkę plażową, sprzedawców queijo coalho, zapach kremu z filtrem i dźwięk fal.
W sumie — plaża jak plaża. Piasek i woda.
A jednak.
Na końcu plaży – ona!
Na samym końcu Jurerê, na niewielkiej skale, stoi ona — Iemanjá. Afrykańska bogini wód. Matka. Ta, która łączy kontynenty.
Spotkałam ją w trzech wersjach.
Pierwsza — najbardziej znana z pocztówek i kalendarzy — biała postać w niebieskiej sukni, o europejskich rysach. Zesynkretyzowana, wygładzona, „akceptowalna”.
Druga — podobna, również w błękitnej sukni, lecz o ciemniejszej karnacji, bliższa swoim korzeniom.
I trzecia — najmocniejsza. Czarna kobieta z ogromnymi piersiami, jak w pierwotnych afrykańskich wyobrażeniach. Matka karmiąca świat. Surowa, potężna, prawdziwa.To właśnie na jej cześć Brazylia ubiera się na biało w sylwestra. Często nie wiedząc o afrykańskim rodowodzie tego zwyczaju. Ludzie wkładają białe ubrania „na szczęście”, „na pokój”, idą nad ocean i rzucają w wodę białe kwiaty — najczęściej róże.
To gest skierowany do niej. Do królowej wód. Do tej, która „rządzi głowami”, daje równowagę, łączy ludzi jak ocean łączy brzegi.
W eleganckim, europeizującym się Jurerê jej obecność jest niemal symboliczna. Luksusowe samochody, modne stroje, Instagram, a obok — afrykańska bogini, której historia przetrwała niewolnictwo, synkretyzm i próbę wybielenia.
Jurerê zachwyca pod wieczór. Niebo przybiera odcienie różu i pomarańczy, ocean odbija kolory jak lustro. I wtedy wszystko się upraszcza.
Bo ostatecznie — to tylko piasek i woda.
Ale w tej wodzie mieszka pamięć.



No comments:
Post a Comment