Campos do Jordão, czyli Europa w promocji

Mówią o nim: „szwajcarska perła Brazylii”. A ja myślę: jeden wielki supermarket, tyle że w europejskim przebraniu. Wszystko tu jest. Wszystko się błyszczy. Wszystko jest na sprzedaż. I wszystko ma stylizowane okiennice.

Trzydzieści lat temu były tu — jak starsi wspominają — dwie knajpy na krzyż. Dziś krzyżują się tu restauracje, kawiarnie, sklepy z czekoladą, fondue, pamiątkami i pamiątkami z pamiątek. Europa w wersji południowoamerykańskiej: trochę Alp, trochę Bawarii, trochę niczego konkretnego, ale za to dużo drewna i dachów w spiczki.

Miasto żyje z wrażenia. Wrażenia chłodu. Wrażenia gór. Wrażenia „tu jest inaczej”. I trzeba przyznać — wrażenie robi.

Wjeżdżam kolejką linową na Pico do Elefante. Sama kolejka jest atrakcją, a widok z góry — naprawdę piękny. Miasto rozłożone poniżej wygląda jak makieta: równe linie dachów, zielone plamy drzew, drogi wijące się jak w folderze turystycznym. Na chwilę zapomina się o supermarketach.

Potem ruszam dalej — Pico do Itapeva, 2032 metry nad poziomem morza. Brzmi obiecująco. Bardzo obiecująco. Tyle że na górze… rozlane mleko. Nic nie widać. Chmury rozłożyły się gęsto, szczelnie, jakby ktoś zapomniał zakręcić niebo.

Widok? Trzeba go sobie wyobrazić. A wyobraźnia pracuje intensywnie, bo podobno przy dobrej pogodzie można stąd zobaczyć pół regionu. Dziś jednak region postanowił zachować swoje tajemnice.

Campos do Jordão ma w sobie coś paradoksalnego. Z jednej strony jest pięknie położone, z dostępem do natury, gór i punktów widokowych. Z drugiej — wszystko tu jest trochę za bardzo. Za dużo sklepów. Za dużo stylizacji. Za dużo „alpejskości”.

Ale może właśnie o to chodzi. To miasto nie udaje już, że jest czymś innym. Ono po prostu sprzedaje marzenie — o Europie, o chłodzie, o weekendzie innym niż wszystkie.

Kupujesz kawę. Kupujesz czekoladę. Kupujesz widok.
A czasem nawet… mgłę. I jedziesz dalej.

Ale zanim wyruszysz w drogę, nie zapomnij o czekoladzie! W Campos do Jordão czekolada jest niemal obowiązkowa, a jej świątynią pozostaje działająca od 1991 roku Fábrica de Chocolate Araucária — synonim jakości i tradycji, przynajmniej według wszystkich materiałów promocyjnych.

To miejsce zaprojektowane tak, by nikt nie wyszedł rozczarowany ani głodny. Jest tu tradycyjna fabryka czekolady rzemieślniczej, sklep wypełniony słodkościami, przytulna kawiarnia, lodziarnia z „unikalnymi smakami”, świeżo smażone churros, domowe konfitury oraz urocze Muzeum Czekolady, które skutecznie łączy edukację z degustacją.

Rodziny z dziećmi są zachwycone, dorośli też — bo czekolada w górach zawsze smakuje lepiej, zwłaszcza gdy można ją kupić w wielu odsłonach i zabrać ze sobą jako dowód, że „było się w tej małej Europie”.

Campos do Jordão bez czekolady byłoby jak chalet bez drewna — teoretycznie możliwe, ale po co ryzykować?

I kiedy dzielę się swoimi wrażeniami z Campos z właścicielem włoskiej knajpy w Santo Antonio, dziwi się, że nie odwiedziłam Bosque do Silêncio. Następnego dnia wracam do Campos, by przekonać się,  że Campos do Jordão to nie tylko restauracje, sklepy i czekolada na każdym roguBosque do Silêncio to nowy park. Nazwa obiecująca — i w dużej mierze dotrzymana, choć nie w weekendy ani w święta.

To przestrzeń zaprojektowana tak, by wyciszać, choć bywa, że cisza ustępuje tu rozmowom i krokom spacerowiczów. Park jest trochę cukierkowy, bardzo zadbany, efektowny, stworzony z myślą o odwiedzających. Mimo to spełnia swoją rolę: pozwala na chwilę oddechu od miasta, które na co dzień gra na wysokich obrotach.

Nie ma tu alpejskich stylizacji ani udawania Europy — jest las, ścieżki i światło przesączające się przez drzewa. Mantiqueira w wersji uporządkowanej, estetycznej, przygotowanej do oglądania.

Bosque do Silêncio nie udaje dzikiej natury. Jest raczej zaproszeniem do spokojniejszego tempa. I to, nawet w swojej „cukierkowej” odsłonie, czyni go jednym z przyjemniejszych przystanków w Campos do Jordão.

No comments:

Post a Comment

Ubatuba czyli jak nie zgubić się wśród stu plaż

Wjeżdżając od Taubaté, zjazd ku poziomowi morza odsłania widok, który trudno opisać – trzeba go przeżyć. Ubatuba to miejsce, gdzie morze spo...