Od Avenidy Paulista droga schodzi ostro w dół. Bardzo ostro. Już myślę z obawą, że z powrotem trzeba będzie się wspinać. No tak, Paulista położona jest wysoko. Tak właśnie trafiam do Ibirapuera – największego parku w Sao Paulo (São Paulo).
Z daleka widać coś, czego nie da się przeoczyć.
Ogromną rzeźbę. Kamień w ruchu. A właściwie mający sprawiać wrażenie ruchu, bo tak naprawdę wysiłek wydaje się podejmować tylko ostatnia osoba pchająca łódź.
To Pomnik Bandeiras.
Hołd dla bandeirantów – ludzi, którzy w XVII i XVIII wieku zapuszczali się w głąb lądu w poszukiwaniu ziemi, bogactw i wszystkiego, co dało się znaleźć. Taki był pretekst, a powodem było szukanie, łapanie Indian i później sprzedawanie jako niewolników. Pomnik ma ponad 40 metrów długości. Jest ustawiony dokładnie na osi południowy wschód – północny zachód, w kierunku, w którym ruszali "odkrywcy".
Kilka kroków dalej, po lewej stronie, wyrasta obelisk.
Ale to nie jest zwykły obelisk do obejrzenia i pójścia dalej.
W środku – mozaiki opowiadające dzieje powstania. Cisza. Chłód. I świadomość, że park zaczyna się od bardzo poważnych tematów.
A potem - park się otwiera.
Ibirapuera to nie miejsce „na chwilę”. To miejsce „na cały dzień”. Albo dwa, albo na codzienne bieganie.
Nie wiem, jak długo stałam nad jeziorem, gapiąc się na czarne łabędzie. Ich swoisty taniec na wodzie, gdy się myją, hipnotyzuje. Czas przestaje istnieć. São Paulo też na moment znika.
Wchodzę do Muzeum Afro-Brazylijskiego i wiem, że tu można utknąć na długo. Brazylia przyjęła najwięcej Afrykanów wywiezionych siłą z ich ziem. Eksponaty - maski, stroje, symbole.
Benin, Togo, Ghana. Królowie Dahomeju i Asznti. Afryka Zachodnia. Wspomnienia. męczące wspomnienia, od tego świata chcę odpocząć. Te same elementy widziane niedawno, dopiero co „w naturze”, w użyciu, w życiu codziennym. A tu – za szkłem. Jako muzealne obiekty. Dziwne uczucie. Bo tam wciąż żyją. A tu opowiadają historię o wykorzenieniu.Wychodzę z muzeum i znów jestem w zieleni.
Ibirapuera wciąga powoli. Bez pośpiechu. Z historią, sztuką, ciszą i miejscem na własne myśli.






No comments:
Post a Comment