Potem leci i leci nad miastem, które wydaje się ni emieć końca, hmm, największe miasto Ameryk. I ostatecznie ląduję w pomiędzy pagórkami Santa Catariny, strzeżonymi przez araukarie. Można się tu dobrze ukryć, i siedzieć, bo tylko 1 autobus w ciągu dnia stąd odjeżdża i tylko w jednym kierunku. Spadłam w te doliny gościnności. I nie chce mi się nosa stąd wychylić.
Wychylają się za to araukarie brazylijskie. I korony cudownie panują nad krajobrazem. ulubiły sobie południe Brazylii, cześć Paragwaju i Argentyny. szerokie płaskie igły z ostrymi końcami. Niektóre szerokie nawet jak mój palec. Drzewa Mają niepowtarzalny kształt. kolumnowym pniem dochodzącym do 50 m wysokości i 2,5 m średnicy, z szorstką i trwałą korą o grubości 15 cm, na której podtrzymuje promieniście symetryczną koronę w kształcie kandelabra lub parasola, z gałęziami niczym rozpostarte ramiona, jakby bawiły się w strażników regionu. Pprzeglądają się w małych jeziorach między pagórkami. Tworzą malowniczy krajobraz.


No comments:
Post a Comment