Pofalowany
teren jak zastygłe morskie fale, które wypięły się na ocean i
ulokowały po zachodniej stronie biegnącej wzdłuż Atlantyku Serra
do Mar. Wypięły się na ocean też wielkie
rzeki i zamiast iść do niego na na skróty, postanowiły zwiedzić
kupę lądu i płyną sobie tyłem do niego, na zachód. Chcą trochę
dłużej pożyć własnym życiem. Otaczają swymi
bardzo pofałdowanymi wstęgami różne dziwy i
osobliwości ziem tych …
łączą się z innymi, tudzież
dzielą, ot życie rzek jak i ludzi, i po setkach i tysiącach km
pokornie wpływają do Atlantyku.
Wysokie
araukarie,
jak strażnicy przeszłości, prężą
ku niebu. Ich igły łapią na przemian swoją ulubioną wilgoć
porannej mgły i promienie słońca, filtrując codzienność w
złotawym blasku. W
gałęziach araukarii wiatr coś szepce w swoim
języku. Może
opowieści Polaków
przybyłych dawno temu do Brazylii, których
marzenia
splecione z nadzieją, zderzyły się mocno z
rzeczywistością. Dzisiaj, gdy ziema ta już już dawno jest
ujarzmiona, ich potomków nie opuszczają marzenia, np. o szkole
języka polskiego.
W małych miasteczkach wśród wzgórz, życie
toczy się leniwie, z otwartych okiem czasem dochodzi zapach
pieczonego chleba, tudzież topionego smalcu. Ukwiecone ogródki
kojarzą się jednoznacznie z polskimi przodkami. Wydaje
się, że niespokojny świat jest gdzie indziej,
a tu nic nie zakłóca beztroski.
W
cieniu araukarii, Polonia, z sercami rozdartymi, spotyka się na
festynach bożonarodzeniowych, by dzielić się opłatkiem, a
w oczach aż
błyszczy chęć powrotu do korzeni. Już nie do ojczyzny
prapradziadków,
ale chęć jakiegokolwiek związku z tą kulturą.
Marzenia osadników, zaklęte w opowieściach, krążą w powietrzu, w głowie kołacze się polska wieś, z jej polami zieleni i drewnianymi chatami, na kształt których pradziadowie budowali miejscowe drewniane domy. Dziś są już lokalnymi zabytkami. To wszystko wiruje w ich myślach podczas porannych spotkań przy kawie. Historię przodków słychać w melodii, którą nucą z pokolenia na pokolenie, a każdy dźwięk to struna, która wibruje w ich duszach, przypominając o tych, którzy odeszli.

No comments:
Post a Comment