Miasto nadal jest miejscem, które się przechodzi, ale coraz częściej także takim, w którym warto się zatrzymać na dłużej.A gdy już się zatrzymasz, szybko zrozumiesz, że w Passo Fundo coś jest… na rzeczy. Na przykład litery.
Są wszędzie.
Na placach, na skwerach sa instalacje w formie tuneli, drzew, rzeźb, a nawet ławek, które wyglądają, jakby właśnie przerwały czytanie, żeby dać ci usiąść.
Z początku można pomyśleć, że to jakiś lokalny alfabet, który uciekł z podręcznika i postanowił żyć własnym życiem. Ale nie — to wszystko jest bardzo oficjalne. Passo Fundo dumnie nosi tytuł brazylijskiej stolicy literatury.
Wszystko zaczęło się w 1981 roku, kiedy to po raz pierwszy zorganizowano tu Jornada Nacional de Literatura. Przez dziesięciolecia było to jedno z największych wydarzeń literackich w Ameryce Łacińskiej.
Dziś Jornada nie ma już formy jednego potężnego festiwalu – zamiast tego Passo Fundo postanowiło prowadzić literacki maraton całoroczny. Warsztaty, debaty, wystawy, akcje czytelnicze… Jeśli tu nie czytasz, to dlatego, że uciekasz przed książkami.
Passo Fundo wygląda jak miejsce, gdzie nie tylko ludzie kochają literaturę.
Tu nawet wiatr wygląda, jakby przewracał strony. Idealne miasto dla wszystkich, którzy wierzą, że dobra historia potrafi odmienić świat — albo przynajmniej umilić czekanie na autobus.


No comments:
Post a Comment