Stolica,
pani stanu umościła się na wyspie o tej samej nazwie co nazwa
stanu, oddzieliła się od poddanych i chce mieć święty spokój.
Niewielka jej część leży na lądzie, by strzec 2 mostów na nią prowadzących.
Starszym mostem można przejść pieszo, ma on chodniki
po bokach, a w weekendy jest wyłączony z ruchu samochodowego i
dostępny dla pieszych wyłącznie. Chodniki nowego mostu, to
umieszczone prawie pod powierzchnią balkony z zabetonowanymi bokami.
Doskonałe miejsce, aby kogoś potraktować nożem, by nikt nie
zobaczył.
Starówka przed świętami wystroiła się niesamowicie przed świętami jakby chciała przyćmić blaskiem potężnego figowca na rynku. Ma on około 150 lat. Jego rozłożyste gałęzie podpierają liczne metalowe podpory. Zapewnia cień nad całym placem. W jego cieniu ukryły się teraz sztuczne mikołaje, bałwany, krasnale i szopki.
Góry, jeziora przybrzeżne i plaże. Piękne plaże. Punkt widokowy Lagoa da Conceição jest jedną zgłównych atrakcji turystycznych w Florianópolis. Roztacza się z niego spektakularny widok na największą lagunę miasta. Punkt widokowy położony jest w dzielnicy Canto da Lagoa, na szczycie wzgórza. Z tego miejsca rozciąga się panoramiczny widok na lagunę, jej wyspy i most, który ją przecina. Sprzedawca pamiątek, magnesów z piasku i żywicy dentystycznej.
W pobliżu kanału łączącego Lagoa da Conceição z morzem (Oceanem Atlantyckim) znajduje się Barra da Lagoa- plaża i dzielnica zamieszkiwana przez wyższą klasę średnią.
Florianopolis ma ponad 40 plaż. Plaża po północnej stronie, będąca przedłużeniem plaży Barra da Lagoa, nosi nazwę plaży Moçambique i jest najdłuższą plażą na wyspie. Miłośnicy spacerów mają tu do dyspozycji 13,5 km. Przechodząc przez most nad kanałem, dojdziesz do ścieżki prowadzącej do małej plaży. Wystarczy przejść przez most Barra da Lagoa, iść ścieżką biegnącą między domami, hostelami i lokalnymi firmami, a następnie przejść kilka mil szlakiem, aż dotrzesz do Prainha da Barra da Lagoa, małej plaży, wśród skał. Jest święto, mam wrażenie że to najbardziej zatłoczone miejsce na wyspie, jest gorąco i są lody na kilogramy. Pyszne. Chłopak w biało czerwonej koszulce Nike z godłem i napisem Polska. Jesteś z Polski. Jestem Brazylijczykiem. Bo ja jestem z Polski i widzę, że masz koszulkę, patrzy na mnie jakby nie wiedział o co chodzi. Jesteś na wakacjach? Miłego wypoczynku. Jakaś błaha rozmowa, Polskę cały czas omija milczeniem. Tą samą trasą, która prowadzi do Prainha można dojść do naturalnych basenów Barra da Lagoa. Na
rozwidleniu prowadzącym do Prainha trzeba kontynuować marsz w górę, aż dotrze się do ogromnej skały, naturalnego punktu widokowego, z którego można podziwiać panoramę morza. Turkusowe baseny znajdują się tuż poniżej, wystarczy ostrożnie, dwuminutowe zejście po skałach. Tworzą się między skałami na skalistym wybrzeżu i są bardzo spokojne w czasie odpływu. Przyszedł tu również zagadnięty wcześniej. Roznegliżowany do pasa. Koszulka przewieszona przez ramię. Z gorąca? Nie sądzę.
Czy przyjdzie też oglądać zachód słońca na plaży Sao Antonio de Lisboa? Ta Dzielnica - miasteczko słynie z uroczej plaży i może się pochwalić pierwszą utwardzoną drogą w stanie. Sao Antonio i sąsiednie Sanbaqui słyną z hodowli ostryg. Zapiekane z serem najsmaczniejsze. Plaża nie jest długa i rozpanoszyło się tam sporo restauracji. Niewielki placyk z ławką. Zapach limonek, rytm pedage i wiatr. Sprzedawca soku z cytryny za plecami i uliczny grajek obok. Coloque-me mais limoa, żebym mogła to wypić. Kobieta zadziera sukienkę do kolan i zaczyna tańczyć.
Na plażach sporo muszli ostryg. T z nich powstały sambaquis, czyli formacje zbudowane głównie z
muszli mięczaków, kształtowane przez tysiące lat przez populacje zamieszkujące regiony przybrzeżne. Muszle te wyrzucano po zjedzeniu mięczaków, tworząc w ten sposób góry. Fragment drogi między morzem i górą. Brak zabudowań. Sabrina przyspiesza kroku. Nie lubi odludnych miejsc. Twierdzi, że Brazylijczycy maja wrodzony instynkt nieustannej czujności.
Z pistoletem przyłożonym do piersi szybko się obudziła wczesnym rankiem na przystanku. Wcześniej czuła się bardzo senna. Puste o tej porze dnia ulice, pochmurne niebo, nic szczególnego nie miało się wydarzyć, miała tylko dotrzeć do szkoły, gdzie pracuje. Oddaje swoje dwie torby, usiłuje złapać oddech i chce tylko by zniknął ten młody szczupły zamaskowany człowiek. Cieszy się, że żyje, ale dlaczego musiała stracić swoje rzeczy. Choć zdarza się to często i wielu, jej zdarzyło się pierwszy raz i nie może się z tym pogodzić. Zapamiętała numery samochodu. Odzyskała szkolne dokumenty i torby, telefonu, pieniędzy i okularów nie.





.jpg)
























